LIGA HALOWA RED BOX - WYNIKI

INNE ROZGRYWKI

WYNIKI LIGOWE

.

GRUPA A

Po trzech wygranych na otwarcie rozgrywek, pierwsze punkty w grupie A stracił broniący złotego medalu mistrz Tyskie Browary Książęce. Remis z nieobliczalnym FC Barem Karolinka na pewno nikogo nie krzywdzi, na uwagę zasługuje również doskonała forma WSD w wygranym pewnie pojedynku z Szóstką Katowice/Smarthaft.

.

Szóstka Katowice/Smarthaft - W.S.D.: 4-10 (1-5)

Jakubczyk 2, Piekorz, Micor - Łukowicz 5, Stefaniak 3, Kowalski 2

Już z Danielem Kowalskim na pokładzie do starcia z Szóstką Katowice/Smarthaft przystępowało WSD. Powrót do składu ekipy Przemysława Kempnego jednej z legend jego drużyny jeszcze wydatniej poprawił siłę ognia; już dziś śmiało można powiedzieć jednego z głównych kandydatów do podium zimowej rywalizacji. Z doskonale naoliwioną maszyną WSD drużyna Patryka Wojaczka niewiele mogła ugrać. Bardzo wyraźny był brak jednego z głównych motorów napędowych, gdyż tego dnia Serge Nahle nie pojawił się na parkiecie hali przy ulicy Spółdzielczości. Bardzo szybko, bo już w pierwszej minucie wynik otworzył Tomasz Łukowicz. Była to swoista zapowiedź kapitalnego występu "Tomsona", który wyborne w swoim wykonaniu 40 minut podkreślił aż pięcioma zdobytymi bramkami. Szóstka wyrównała co prawda na 1-1 (Adam Piekorz), lecz kolejne udane akcje rywala wyśrubowały wynik do przerwy na 5-1. Po zmianie stron mecz nieco się wyrównał. Niezły okres Szóstki pomiędzy 30 a 35 minutą przyniósł jej trzy strzelone bramki, lecz mimo to ani na chwilę kwestia dominacji WSD nie podlegała dyskusji. Świetną robotę w ofensywie robił również ("wchodzący w buty" Pawła Hajduka) Patryk Stefaniak, którego nawet już nie hat-trick, a ciężka praca przed polem karnym rywali wystawia najwyższą możliwą notę. Koniec końców WSD wygrywa ważną bitwę, lecz jest ona dopiero preludium wojny jaką drużyna "Kiepskiego" musi przebyć aby powrócić do grona najlepszych zespołów katowickiego RED BOXu.

.

MPFC - FC Siemce: 13-0 (6-0)

Serzysko 6, Minko 3, Masiewicz 2, Kuchta, Karkowski

Brak Łukasza Todorskiego w żaden sposób nie wpłynął na jakość gry MPFC w starciu z FC Siemce. Na tle outsidera świetną formę zademonstrowali głównie... nowi gracze "małpek", którzy od pierwszych akcji wydatnie wpłynęli na obraz tego widowiska. Klasą samą dla siebie był przede wszystkim Mateusz Minko. Nie dość, że już po kwadransie miał on na swoim koncie hat-tricka, to w dalszej fazie wielokrotnie kreował czyste sytuacje swoim kolegom. Najbardziej skorzystał na tym Tomasz Serzysko, który bez podań Minko miałby znacznie trudniej aby dobić do efektownej liczby sześciu trafień. Siemce rozegrały bez dwóch zdań najgorszy swój mecz tej zimy. W poprzednich pojedynkach (pomimo porażek) mieli oni swoje "momenty", na tle Szymały i spółki jedynie pojedyncze akcje mogły się podobać. Niewiele one jednak w sumie dały, gdyż natychmiastowe riposty MPFC skutecznie "podcinały skrzydła" i chęci do walki ekipie Tadeusza Gołmana. Koniec końców mecz ten kończy się wysokim 13-0, co dla Marmozety jest idealnym przetarciem przed decydującymi o obliczu tabeli ostatnimi meczami rundy zasadniczej.

.

Tyskie Browary Książęce - FC Bar Karolinka: 1-1 (0-1)

Horbaczewski - Kania

Serię wygranych Tyskich Browarów Książęcych zatrzymał FC Bar Karolinka, który dość niespodziewanie urwał dwa punkty broniącemu złotego medalu mistrzowi poprzedniego sezonu. Takie rozstrzygnięcie jest jednak ze wszech miar sprawiedliwe, gdyż obiektywnie trzeba rzec, że żaden zespół nie potrafił na dłużej zdominować swojego rywala. Bez dwóch zdań na pierwszy plan wyszli bramkarze obu ekip. Zarówno Marek Hołdowicz, jak i Damian Woźniak wyróżnili się wieloma kluczowymi interwencjami, jak i... absolutną bezkompromisowością w starciach z napastnikami rywali. Kilka razy było o krok od żółtej, może nawet czerwonej kartki, lecz koniec końców każdy "zapalny" moment "rozszedł się po kościach". Wynik otwarty został na kilkanaście sekund przed przerwą. Po dobrze wykonanym przez Karolinkę stałym fragmencie gry, Tyszanie nie upilnowali Patryka Kani, który z najbliższej odległości dołożył nogę i było 1-0. Po zmianie stron debiutant cofnął się nieco do defensywy, szybkimi kontrami próbując "zamknąć" ten mecz. Na wysokości zadania stanął jednak wtedy Hołdowicz, a po drugiej stronie kapitalną partię (jak się rzekło) rozgrywał Woźniak. Skapitulował on ledwie raz, kiedy to w zamieszaniu pod jego bramką (32') najprzytomniejszy okazał się Adrian Horbaczewski. I pomimo wielu minut do ostatniej syreny, wynik ustalony w ten sposób nie uległ już zmianie. Po dobrym meczu i jedni i drudzy mogą być umiarkowanie zadowoleni, a czy dwóch straconych "oczek" w ostatecznej klasyfikacji komuś zabraknie - czas pokaże...

.

Pub "Między Nami" Murcki - Krysław S.C.: 1-3 (0-0)

Kowalski - Tuleja 2, Dudzik

Po bezbarwnym otwarciu tego sezonu przebudził się Krysław S.C., który po ciężkim boju pokonał Pub Między Nami Murcki. Od samego początku ogromną chęć do gry przejawiał Mateusz Tuleja. To właśnie ten wszędobylski zawodnik odegrał kluczową rolę w trzech wywalczonych punktach, obrona ekipy z Murcek nie potrafiła na dłużej "wyłączyć" jednego z liderów Krysława. Po bezbramkowej pierwszej połowie, druga rozpoczęła się od istnego trzęsienia ziemii. Najpierw akcję Tulei wykończył Michał Dudzik (23"), a chwilę potem po błędzie w rozegraniu przez Pub piłki, strzałem ze swojej połowy wynik na 2-0 podwyższył... kolejny raz przytaczany Mateusz Tuleja. Tym razem Krysław przez całe 40 minut przypominał dobrze naoliwioną maszynę, kwestia niepotrzebnych kłótni została zapewne ucięta przez obecnego na Hali Sławomira Mansela. W samej końcówce rywal postawił wszystko na jedną kartę. Z Adrianem Gałdeckim w roli bramkarza "lotnego" Pub próbował powrócić do gry, lecz w 37 minucie uderzeniem do pustej bramki stracił trzeciego gola. I co prawda Ariel Kowalski zdołał jeszcze poprawić rezultat (1-3), to czasu aby powalczyć o remis było już zbyt mało, przez co całą pulę inkasuje Krysław S.C.

.

GRUPA B

Praktycznie każdy z czterech rozegranych meczy grupy B miał swoją oryginalną, trudną do przewidzenia historię. Wydarzenia i wyniki ostatniego weekendu pokazują, że absolutnie nikt nie może być pewny swego; murowanych faworytów w tym zestawie brak. O finalnym układzie miejsc 1-4 i 5-8 zadecydują detale, takie jak na przykład "wyciągnięcie" wyniku z 3-4 w 39' na 5-4...

.

Yellow Submarine - FC Zawodzie: 5-4 (1-4)

Mielnicki 2, Szczyrba 2, Ceiśliński - Możdżeń, Kowalski, Rygol, D.Lewandowski

W kategoriach cudu należy rozpatrywać finalne rozstrzygnięcia pojedynku Yellow Submarine z FC Zawodzie. Drużyna "żółtej łodzi podwodnej" przez 40 minut niedzielnego starcia przebyła podróż z piekła do nieba, w trudny do wytłumaczenia sposób inkasując finalnie komplet punktów. Pierwszy kwadrans to kwintesencja jakości prezentowanej przez zespół Patrycjusza Rygola. Bardzo dobrze funkcjonująca defensywa stopowała każdy atak rywala, a po chwili dzięki błyskawicznym kontratakom na tablicy wyników dodawane były kolejne bramki dla "zielonych". W bardzo podobny do siebie sposób Yellowsi cztery razy dali się zaskoczyć, przez co po kwadransie team Tadeusza Osucha przegrywał wyraźnie. Co prawda w 16 minucie Łukasz Mielnicki zastopował tą tendencję, lecz nawet gol na 2-4 Łukasza Szczyrby (26') nie wprowadził w szeregi rywala nerwowego obgryzania paznokci. Dopiero po kolejnym tego dnia trafieniu Mielnickiego zrobiło się na prawdę ciekawie. Jeden gol straty wyraźnie nakręcił Yellow, lecz mądrze broniący się zawodzianie nadal mieli ten mecz w swojej garści. Ostatnie minuty na nowo zdefiniowały w RED BOXie sentencję, iż "gra się do końca". Napomnienie dla Osucha spowodowało grę w osłabieniu, po czym... gola na remis 4-4 zdobył dla "żółtej łodzi podwodnej" jej bramkarz Denis Cieśliński. Gdy nie opadł jeszcze kurz, po kolejnym rozpaczliwym ataku Yellowsi wywalczyli rzut karny. Nerwy na wodzy utrzymał Szczyrba i właśnie w ten niesamowity, ale i kuriozalny sposób osłabieni Yellow Submarine "wyciągają" finalny wynik na 5-4.

.

A-TN - RBV: 6-5 (2-3)

Skok 3, Pogoda 2, Chojnacki - Urbanek 2, Dziura, Dulny, Kotlarz

Bez m.in. Grzegorza Jezierskiego, ale za to z Przemysławem Dziurą, Sebastianem Kotlarzem i Amadeuszem Urbankiem na pokładzie A-TN podejmował Dawid Dulny i jego RBV. Nowi zawodnicy od samego początku odcisnęli wyraźne piętno na tym meczu, na pewno w kolejnych pojedynkach RBV będzie miało sporo pociechy z ich gry. Po łatwym do przewidzenia początku (A-TN wyszedł na prowadzenie 2-0), podopieczni Denisa Chojnackiego wyraźnie "stanęli". Wykorzystał to Dziura (indywidualna akcja na 1-2), a po chwili Dulny (prezent i strzał do pustej bramki) i zrobiło się ciekawie. Będące na fali RBV poszło za ciosem i w 16 minucie po raz pierwszy tego dnia (Kotlarz) wyszło na prowadzenie. Przerwa podziałała na A-TN trzeźwiąco, bo od rozpoczęcia drugiej połowy powrócił on do swojej "normalnej" gry. W budowaniu przewagi największy udział mieli Łukasz Skok oraz Tomasz Pogoda, choć ambitny przeciwnik do końca nie dawał za wygraną. Finalnie faworyt "dowiózł" trzy punkty do syreny końcowej (6-5), lecz na pewno nie może być on w 100 procentach usatysfakcjonowany z całości rozegranych 40 minut. W dużej mierze jest to zasługa ambitnego zespołu Dulnego, który pomimo kolejnego świetnego występu - analogicznie jak w starciu z Hunger-Budem musi pogodzić się z nikłą porażką.

.

Geo-Profit - Inwet: 1-6 (1-3)

G.Nowak - R.Nowak 2, Dobroś, Kowalczyk, Ogryzek, Wierzbica

Niestety nie dane nam było obejrzeć kolejnego w tym sezonie popisu Patryka Wierdaka. Jedna z najjaśniej świecących gwiazd "halówki" pojawiła się na parkiecie z kontuzją i pomimo iż ambitnie próbowała pomóc swoim kolegom - niewiele w takich okolicznościach była w stanie zdziałać. A Inwet w końcu zaprezentował się na miarę swoich możliwości. Poczynając od bardzo efektownej bramki Sebastiana Dobrosia, przejął on inicjatywę na parkiecie, sukcesywnie budując przewagę na tablicy wyników. Bardzo dobrą partię rozgrywali... niemal wszyscy jego zawodnicy. Najefektywniejszy był chyba jednak Damian Kowalczyk, który nie dość że sam strzelił jedną z bramek, to wielokrotnie ciężką pracą "łatał" dziury na własnej połowie. Geo swoją szansę zwietrzyło tuż przed przerwą. Bramka Grzegorza Nowak pozwoliła wlać trochę optymizmu na zmianę stron (1-3), lecz błyskawicznie po wznowieniu gry czwarte trafienie Marcina Wierzbicy "ucięło" wszelkie spekulacje. Do końcowej syreny Inwet nie dał już sobie zrobić krzywdy, a ostateczny rezultat na 6-1 ustalił w ostatniej minucie gry najskuteczniejszy w tym meczu (dwa trafienia) Rafał Nowak.

.

Hunger-Bud - Golden Team: 2-6 (1-2)

D.Langner, K.Grędysa - Makowski 5, Czapliński

Po raz pierwszy w tym sezonie jeden z głównych faworytów do medalu Hunger-Bud długimi momentami nie potrafił narzucić rywalowi swojego, charakterystycznego stylu gry. To właśnie jego przeciwnik - Golden Team od samego początku przejął inicjatywę na parkiecie i długim utrzymywaniem się przy piłce do granic możliwości ograniczał pole manewru faworytowi. Taka gra mocno zdezorientowała Langnera i spółkę, do przerwy to "złoci" prowadzili 2-1. Po zmianie stron szybko padł trzeci gol, który wymusił na Pawle Grzywie dużo bardziej... ofensywne usposobienie. Podjęte ryzyko niewiele w sumie dało, gdyż perfekcyjnie dysponowany tego dnia rywal na każde zagranie Hunger-Budu potrafił znależć odpowiedź. Fundamentem na którym można było zbudować tak doskonały występ było bez wątpienia dołączenie do składu ekipy Kocura Piotra Makowskiego. Doskonale znany również i na RED BOXie napastnik jak ulał wpasował się w grę swojego nowego zespołu, a pięć zdobytych w niedzielę bramek i tak nie oddaje jego kluczowej roli w trzech zainkasowanych punktach. Doskonałe uzupełnienie miał on... we wszystkich swoich partnerach, nie sposób pominąć żadnego z nich (choć lekkie wskazanie na Damiana Czaplińskiego nie będzie z pewnością żadnym nadużyciem). Z taką kadrą i formą Golden ma prawo mierzyć wysoko, natomiast Hunger notuje wpadkę, która powinna podziałać na niego tylko i wyłącznie mobilizująco.

.

.

źródło: własne, www.redboxsport.pl

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

TANIEJ U NASZYCH PARTNERÓW !!!

ODWIEDŹ NASZE PUNKTY I NA HASŁO "LOKALNA PIŁKA" OTRZYMASZ RABAT NA RÓŻNE USŁUGI i ZAKUPY:

  • MOTOGUM (usługi min. wulkanizacyjne, wymiana tarcz, klocków, filtrów) - DG Łosień
  • REMCAR (wymiana świec z dojazdem do klienta, wymiana klocków, tarcz, filtrów) - DG Łosień
  • SABUDA (myjnia samochodowa, klimatyzacja, wymiana szyb i inne) - Sławków
  • ZAMÓW TANIO PIŁKI SELECT - 530 000 566
  • CUTLINE (odzież sportowa, odzież casualowana, sublimacja) - 792 799 000
  • CENTRUM PSYCHOTERAPI - PSYCHOLOG SPORTU (praca z drużynami, rodzicami zawodników)

RABAT UZGADNIANY NA MIEJSCU lub TELEFONICZNIE Z WŁAŚCICIELEM !!!

=======================================================================================